niedziela, 5 stycznia 2014

Średniowiecze: kilka uwag o kruselerze.

Kruseler to damskie nakrycie głowy, noszone od końca XIII aż do pocz. XV wieku, prawdopodobnie wywodzi się z Czech. Jest to bardzo popularne nakrycie głowy wśród rekonstruktorek średniowiecza, dlatego postanowiłam poświęcić mu osobny wpis.

1. Tyrol, 1370
2. Canterbury, 1410
3. Liptovske Sliace, ?


Co wiemy z ikonografii?


Charakterystycznym elementem tego nakrycia są gęste pasy falban, tworzące ramę dla twarzy.  Kruseler jest noszony przez kobiety zamożne, z wyższych sfer, ozdabiane są nim głowy świętych. Występuje zawsze w kolorze historycznej bieli. Metod przedstawiania kruselerów w sztuce jest bardzo dużo, a pomysłów na interpretację tych przedstawień jeszcze więcej. Postaram się poniżej wyjaśnić dlaczego w moim przekonaniu interpretacje te są błędne.

kruselery, Medieval Silkwork

Czy coś się zachowało?


Kruseler to doskonały przykład, jak swobodne i nieumiejętne podejście do ikonografii może doprowadzić do absurdalnych rekonstrukcji. A skąd to wiem? Dlatego, że oprócz ikonografii dysponujemy również zabytkami: zachowanym kruselerem oraz podobnymi do nich hiszpańskimi czepcami zakonnymi. Dodam, że nie jest to żadna wiedza tajemna, gdyż welon jest eksponowany w Pradze na Hradczanach i szczerze mówiąc trochę się dziwię, że nikt poza mną nie zorientował się, że u naszych sąsiadów jest oryginał z tabliczką opisującą metodę jego tworzenia. 

Co więc mówią nam zachowane egzemplarze?

Materiał:

Otóż mamy tu do czynienia przede wszystkim z jedwabiem! Nie żadnym topornym, sztywnym i grubym lnem, ale z cienkim jak mgiełka jedwabiem. 

Technika.

Welon z Pragi składa się z 17 (!) warstw tkanin nałożonych jedna na drugą. Każda pojedyncza warstwa ma zmarszczony brzeg, a wszystkie nałożone na siebie tworzą kaskadę falban  Potwierdzają to źródła pisane, w których wspomina się o kilkunastu warstwach welonu. 
Pojedyncza warstwa jest utkana splotem płóciennym o luźnej strukturze. Nitki osnowy na krawędzi są dublowane (dwa razy gęstsze). Opis archeologiczny wyjaśnia, że po odcięciu tkaniny z krosna nici te ulegały lekkiemu skurczeniu, tworząc efekt krepy, a zdublowany brzeg układał się na kształt falbany. Podobne tkaniny są do dziś dostępne w sprzedaży (mam tu na myśli krepy, jednak nie mają one falującego brzegu). Falbana to krajka, brzeg fabryczny tkaniny.





Niestety powyższe zdjęcia są bardzo złej jakości, ale widać na nich to, co w kruselerze najistotniejsze: delikatność tkaniny, ułożenie w warstwy i brak odcięcia falbany.

Udało mi się jednak zdobyć zbliżenie na detal:


W ramach porównania załączam także zdjęcie tkanin z Burgos. Jest lepszej jakości i pokazuje o co chodziło w tego typu tkaninie.


Podjęto też próbę rekonstrukcji (niestety w lnie, ale zasada tkania jest podobna).

rekonstrukcja aut. Mony Hansen i Inger Bojesen



Niby wszystko jest już jasne, ale zapewne spytacie, skąd wiadomo, że to jedyna metoda produkcji kruselerów (ergo "jedyna słuszna droga rekonstrukcji"). Zarzut będzie jak najbardziej słuszny, a pytanie zasadne, zwłaszcza, że ikonografia (głównie rzeźba) przekazują niezliczone wzory, kształty i układy falban. 
Sama zresztą zadałam sobie takie pytanie, więc po kolei przedstawię swój punkt widzenia. 

Ikonografia do tej pory zwiodła nas na manowce i nie dawała odpowiedzi dotyczącej technik wykonania. Powróćmy jednak do niej z tą wiedzą, którą już mamy. Posłużę się portretem pani van Eyck, pędzla jej mężna, znanego z drobiazgowego realizmu w ukazywaniu piętnastowiecznej rzeczywistości. 
(obraz w świetnej rozdzielczości tutaj)

Jan van Eyck, Portret Margarety van Eyck, 1439

Na obrazie nie widać żadnych połączeń, żadnych szwów, żadnego doszywania falban. Na ani jednym fragmencie nie widać linii, która mogłaby sugerować odcięcie. Widać również, jak cienka jest pojedyncza warstwa, która lekko odstaje od reszty (nad czołem, po lewej stronie).




Kolejnym, dobrym przykładem jest rzeźba nagrobna Katarzyny, hrabiny Warwick (1370). Widzimy na niej kruseler, ewidentnie wykonany z kilku (kilkunastu?) warstw tkaniny (zwróćcie uwagę na linie na wysokości szyi). 

nagr. Katarzyny hr. Warwick, 1370

Powyższy nagrobek sprowokuje zapewne kolejne wątpliwości, dotyczące różnorodności w sposobie przedstawiania kruselerów przed artystów, zwłaszcza rzeźbiarzy. 

Przedstawiają oni falbany w formie: gładkich wałków, zygzaków, fantazyjnych spiral i sinusoid. Także w formie wyrytych na gładkiej powierzchni ornamentów czy wydrążonych w tworzywie kółek, rombów, plastrów miodu i innych kształtów. 


Amicia Le Haddon, Wantage, 1361
Stafford, 1375
Bazylea, Katarzyna von Baden, 1385


Alice Cassey, Deerhurst, 1400
Katarzyna Mortimer, Warwick 1400


Kolonia, relikwiarz, 1350

Maud de Grey, Stanton Harcourt, 1394


postać z nagr. Katarzyny Mortimer i Tomasza Beauchampa,
Warwick 1369

postać z nagr. Katarzyny Mortimer i Tomasza Beauchampa,
Warwick 1369

Ta mnogość w sposobie oddania kształtu falban nie wynika jednak z różnorodności metod ich wykonania. W badaniach nad ubiorem dawnym należy pamiętać, że analizując ikonografię mamy do czynienia z dziełem sztuki, którego celem nie było fotograficzne odwzorowanie rzeczywistości. Artysta tworząc dzieło dysponował środkami, które decydowały o takim a nie innym efekcie końcowym.

Rzeźbiarz inaczej pracuje w kamieniu, inaczej w drewnie. Inny efekt (i inne możliwości) daje odlew a inne praca w kości. Z tym wiąże się oczywiście stosowanie odpowiednich narzędzi i technik rzeźbiarskich. Do tego dochodzą takie elementy jak tradycja i metody pracy danego warsztatu i wreszcie umiejętności oraz sprawność techniczna twórcy. 
Zwróćcie uwagę, że najbardziej wyrafinowanym i skomplikowanym przedstawianiom kruselerów towarzyszą wysokiej jakości rzeźby twarzy. Tam, gdzie twarz jest schematyczna, również falbany rzeźbione są w sposób prosty i konwencjonalny.  
Należy wziąć pod uwagę również tak istotne elementy jak stylizacja i dekoracyjność. Ta sama sytuacja dotyczy malarstwa. Stopień dokładności i schematyczności zależy od umiejętności twórcy, techniki, w której pracuje i wielu innych czynników. Takie nagromadzenie falban to dla artysty po prostu ornament.
(Jeśli macie wątpliwości to poobserwujcie jak zmienia się sposób ukazywania np warkoczy- tutaj mamy podobną zasadę jak przy falbanach, przedstawia się je przy pomocy prostych, przecinających się kresek, innym razem jako kilka kulek, czasem jako jakieś bliżej nieokreślone fale, zdarzają się też wyobrażenia bardzo realistyczne).

Uważam więc, że błędem jest rekonstruowanie kruselerów przez doszywanie do pojedynczej chusty wielu falban. Efekt końcowy znacząco odbiega od oryginału, jest ciężki i sztywny.
Dobra rekonstrukcja opiera się na istniejących źródłach. Prawdopodobnie bez praskiego welonu można byłoby uznać próby doszywania falban do pojedynczej chusty są uzasadnione, gdyż efekt końcowy jest zbliżony do ikonografii. Mamy jednak źródło, które pokazuje, że metoda jego wykonania była odmienna i dopóki nie zobaczę innych zachowanych egzemplarzy (lub np. przekazów pisanych opisujących inne sposoby wykonania) uważam, że przy obecnym stanie wiedzy jest jedyną słuszną.
Jeśli ktoś z Was dysponuje jakimiś innymi źródłami dotyczącymi tego nakrycia głowy, to będę wdzięczna za informacje.

Serdecznie zapraszam do dyskusji, jestem bardzo ciekawa Waszej opinii w tej sprawie.




20 komentarzy:

  1. Dzięki Aniu, że poruszyłaś ten temat publicznie:). Szczególnie, że kruselery stały się bardzo "modne" w towarzystwie rekonstrukcyjnym. Co kruseler to inna teoria jego tworzenia.
    Mam pytanie odnośnie metody łączenia tych kilku/kilkunastu warstw materiału ze sobą tak żeby się trzymały ze sobą i na głowie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem tego na pewno ale wydaje mi się że szpilki lub delikatne podczepienie ich nitką powinno wystarczyć.

      Usuń
  2. Chyba po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się z zainteresowaniem przeczytać tekst o modzie średniowiecza! Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej wiedzy i tego, w jak logiczny sposób potrafiłaś poprowadzić swój wywód - wydaje mi się, że choćby ktoś się starał, nie byłby w stanie odmówić mu słuszności.
    Swoją drogą kruseler to naprawdę piękne nakrycie głowy. Chętnie zobaczyłabym jego rekonstrukcję z jedwabiu, efekt musi być niesamowity! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dziękuję! Ja też z chęcią zobaczyłam taki prawdziwy kruseler (najlepiej na własnej głowie, hehe), ale jego rekonstrukcja będzie wymagała samodzielnego utkania takich falbaniastych pasów tkaniny, więc chyba na razie prędko czegoś takiego nie zobaczymy (a może się mylę?).

      Usuń
  3. Bardzo przekonująca argumentacja. A czy jest jakaś czeska publikacja dotycząca grobowych ubiorów z Hradczan ?(bo ten kruseler chyba tez jest grobowy?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jest opis ubiorów znalezionych na Hradczanach, któryś numer czeskiego czasopisma Archaeologia historica jest im poświęcony (nie pamiętam teraz który). Tkaniny i ubiory z Hradczan badają Milena Bravermanová i Helena Březinová.

      Usuń
  4. Otóż nie jest.
    Tak właśnie powstają mity i legendy. Niestety. Naprawdę polecam chociaż próbę przeczytania cytowanych przez siebie artykułów a nie tylko analizę obrazków.

    Wiem, problem z literaturą o kruselerach jest taki, że często są po czesku albo po duńsku. Ale to się da obejść.

    Ten o znaleziskach z Burges jest prosty, po angielsku i z niego: "The four main types that the textiles could be grouped into in terms of technical construction and visual appearance, shows that many different methods, from simple crimping to complicated weaves or combinations of the two, could be used to create textiles with basically the same look and appearance." Tutaj też jest odwołanie raczej do Toqe, a nie do kruselera.

    Ten drugi trudniejszy, po czesku: "Obdobné látky byly od pozdní antiky tkány pro speciální účely, zhotovovaly se z nich především ženské roušky. Také se do nich balily ostatky svatých. Raně středověké až vrcholně středověké mimořádně jemné tkaniny se tkaly ze lnu a hedvábí, ojediněle z mořského hedvábí. 7 V antických a raně až vrcholně středověkých pramenech bývaly takovéto látky často obecně nazývány „byssus“, což je původně zoologický název pro mořské hedvábí. Je však zřejmé, že se tento výraz již od antiky zaměňoval a používal i v širším slova smyslu, přestože se zdá, že se nejvíce vztahoval ke lněným tkaninám."

    W razie potrzeby mogę podesłać, nietrudno je zresztą zdobyć. Mam jeszcze kilka innych, po duńsku, np. cytat z jednego z nich: "Af skulpturer og kalkmalerier kan man ikke umid- delbart udlede de materialer, som krusedugene har været fremstillet af, men fra skrift lige kilder ved vi, at hovedduge først og fremmest blev lavet af hørlærred, men også i sjældnere tilfælde af silke og uld." Tutaj niestety trzeba posłużyć się jakimś tłumaczem, ale sens jest raczej jasny. I nie, nie miałam siły szukać tych źródeł.

    I z drugiego: "Vævning versus syede kanter. De bevarede tekstiler fra Burgos giver eksempler på i al fald fire forskellige fremstillingsmetoder: en helt pliseret overflade på hele tekstilet, krusede kanter bestående af påsyede krusede/pliserede bånd, specielt vævede kanter, der er efterbehandlet med krusning/plissering og slutteligt krusekanter, der er dannet i selve vævningen. Dette betyder grundliggende at flere forskellige metoder til at fremstille krus kunne anvendes sideløbende."

    I tak, są też uwagi o ostrożności interpretacji. I że jedwabne nakrycia głowy były oznaka zbytku. A zwłaszcza tak kunsztownie wykonane. I że efekt krepy był stosowany także w tkaninach lnianych, np do relikwiarzy. I jeszcze kilka innych. Ale nigdzie nie ma sformułowanej tezy, że kruselery były wykonywane TYLKO z wielowarstwowego krepowanego jedwabiu. Tzn. były. W tych dwóch grobach królowych (a i tutaj były doszycia -' cheating' i tak naprawdę nie wiadomo czy to był kruseler).

    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż cytowane artykuły są mi znane, więc sarkazm proponuję zachować dla siebie, nie służy on dyskusji.
      Co do cytatów (w zasadzie bez przypisów nie mają żadnej wartości, niemniej jednak skoro już zostały wrzucone to odwołam się do nich), sprawa w moim odczuciu wygląda następująco: to na czym możemy się opierać w 100% to materiał archeologiczny. We wspomnianych artykułach jest mowa o różnych metodach produkcji tkaniny (w tym na welony), które znamy ze źródeł pisanych ale to jeszcze nie świadczy, że posługiwano się tymi metodami także przy produkcji kruselerów (rodzajów welonów w późnym średniowieczy jest sporo). Zalecasz mi ostrożność w interpretacji a ja właśnie nic innego nie robię. Proponuję oparcie się na jedynym pewnym źródle (zabytku), a nie na niepewnych próbach przypisania źródła pisanego do naszych wyobrażeń o kruselerze i szalonych sposobach odczytywania rzeźby wprost.
      Wielokrotnie, zarówno w polskiej jak i zagranicznej literaturze spotkałam się z informacją o doszywaniu falban. Myślę, że jest to coś, co jest powtarzane bezwiednie, badacz przyjmuje informację poprzednika za sprawdzonąe i nie drąży tematu (co niestety często się zdarza).
      Żeby było jasne, nie twierdzę, że jest to JEDYNA metoda w ogóle. I że nigdy nie pojawi się wiedza o innej. Twierdzę jednak, że dopóki nie zobaczę innych zabytków nie mam prawa upierać się, że robiono to inaczej. Nie zamierzam iść w zaparte, blog jest prowadzony między innymi po to by wymieniać informacje. Jeśli ktoś dysponuje zachowanym przykładem innych metod produkcji "falban" z chęcią się o nich dowiem (ba! ja bardzo chciałabym się mylić, błagam, niech mi ktoś podsunie więcej źródeł to pokornie przyznam rację!).
      Na zarzut, że jedwab był oznaką zbytku odpowiem pytaniem: a czy kruseler służył za nakrycie głowy praczkom?
      W grobach na Hradczanach znaleziono dwa fragmenty, jeden jest kruselerem, a drugi został zinterpretowany jako podwijka, ja odwołuję się do tego pierwszego.

      Usuń
    2. Zgodnie z powyższym wywodem kruselery i tylko tkane jedwabne mogłyby nosić w RR tylko osoby odtwarzające królowe, TE królowe. Bo nigdzie indziej nie wykopano a na inne przedstawienia trzeba uważać. To jest podejście ortodoksyjnie ostrożne. Oczywiście, można tak. Ale gdzie jest granica ostrożności?
      Nigdzie w powyższych artykułach nie jest napisane, że kruselery nie mogły być produkowane inaczej. Po prostu znaleziono jedwabne coś, co zinterpretowano jako kruseler. Zwłaszcza, że kruseler JEST rodzajem welonu i naprawdę dziwne by było, gdyby do ich produkcji używano jedynej, nigdzie indziej nie wykorzystywanej metody. No chyba że 'umawiamy się', że te tkane jedwabne nazywamy kruselerami a wszystkie inaczej robione innymi welonami. Ale to chyba jest metoda na 'odwrócenia kota ogonem'. Ale tak też można, czemu nie.
      Majtek i staników też dopóki nie wykopano to nie uznawano w RR. W sumie dalej się nie uznaje we wcześniejszych okresach odtwarzania (?).
      Martwi mnie uznawanie ówczesnych za jakichś niepełnosprytnych.
      Martwi mnie pomijanie niewygodnych fragmentów publikacji. Te o innych źródłach (przyznaję, sama ich nie znam - ale jest to dla mnie pewniejsza informacja niż Twoje przekonanie o bezwiednym powielaniu błędnych(?) informacji przez publikujących) czy chociażby te o metodzie produkcji jedwabnej tkaniny krepowanej a posiadającej elementy doszycia czy po prostu plisowanej. No ale to przecież nie jest kruseler ;-)
      Martwi mnie postawa niewiernego Tomasza (nie zobaczę-nie uwierzę-nie istnieje). Ale to nic, inni tak nie muszą.
      A że nie podałam tytułów? Jak napisałam, łatwo je znaleźć a Ty je, piszesz, znasz (to maja jakąś wartość czy nie?) a nikt inny nie zapytał.

      Joanna

      Usuń
    3. Proszę, nie wkładaj mi w usta słów, które nie pady.
      Zgodnie z tym co napisałam, kruselery nosiły osoby stosunkowo zamożne (kto je będzie mieć ochotę nosić w RR to drugorzędna sprawa). Jedwab to tkanina elitarna, jednak nie na tyle, żeby nie mogły pokazać się w nim kobiety nie będące królowymi.

      Jeśli dla Ciebie bazowanie na źródłach archeologicznych jako najbardziej pewnych jest ortodoksyjne to tak, jestem ortodoksem i jestem ostrożna (traktuję to jako komplement).

      Piszesz: "Nigdzie w powyższych artykułach nie jest napisane, że kruselery nie mogły być produkowane inaczej". Idąc tym tokiem rozumowania, to nośmy gorsety odtwarzając XV wiek bo przecież nikt z całą pewnością nie może powiedzieć że ich nie było.

      "Majtek i staników też dopóki nie wykopano to nie uznawano w RR". I słusznie, w czym problem?

      To jedwabne coś (jak piszesz) JEST kruselerem. Jedynym (do tej pory) jaki mamy za źródło. Ja wiem, że odrzucenie go jest kuszące (wówczas dalej możnaby bezkarnie doszywać te nieszczęsne falbany,) jednak, byłby to wyjątkowy pesymizm badawczy.

      Na Twoje zmartwienia nie mam niestety odpowiedzi. Nie pomijam niewygodnych fragmentów publikacji, po prostu oczekuję, że jeśli ktoś pisze o doszywaniu falban to ma na to dowody. Póki ich nie przedstawia- nie muszę mu wierzyć. Postawę niewiernego Tomasza wpojono mi na studiach. Prowadzi do lepszych efektów niż postawa "nie wierzę, że nie było".

      Dziękuję Ci za uwagi, dobrze, że możemy podyskutować. Ja naprawdę nie piszę na tym blogu po to żeby mieć monopol na rację. Liczyłam na sprowokowanie dyskusji i to, że być może ktoś zakwestionuje to co napisałam pokazując inne źródła. Jednak źródłem nie są opracowania oparte na domysłach, ale na konkretach (ergo zabytkach lub zapiskach z epoki).

      Usuń
    4. Nie wkładam, ale postępując konsekwentnie z Twoim tokiem rozumowania, że skoro nie wykopali to nie ma, to jest jakby dosyć oczywisty wniosek ;-/
      Rozumiem, że znalezisko z Lengberg, czyli właśnie gorsetowy stanik czy majtki z XIV w. nie jest dla ciebie żadnym dowodem na gorset w XV w. Ok., zgadzam się całkowicie :-)
      Na podstawie jednego znaleziska a w zasadzie jednej interpretacji (same autorki tak piszą w rozdziale pt.:'Takzvaný kruseler') znalezionego niewielkiego wg słów samego znalazcy, fragmentu (zawsze może zdarzyć się inna, ale ok, w tej chwili jest ta - wcześniej był to kołnierz ;-) ) nigdy w nauce nie wyciąga się wniosków o całokształcie typu 'innych nie było' tylko 'innych jak do tej pory nie znaleziono' (ale w ogóle znaleziono mało ale bazując na innych podobnych znaleziskach można sądzić, że....) i 'o, były np. takie', co nie jest tożsame że nie było. To też powinnaś wiedzieć ze studiów.
      Nadal ignorujesz fakty o technikach doszywania falban, np. do tkanin z Burgos (hmm, kruseler czy nie kruseler? - łatwiej odrzucić, prawda?). Ale ok, skoro jeszcze nie wykopali doszywanego kruselera to w tej chwili za kruselery uznajmy tylko te jedwabne krepowane a inaczej wykonane za inne formy nakryć głowy, np. 'welony/czepki z doszytymi falbanami', nie upieram się już przy nazywaniu ich kruselerami ;-)
      W nauce, przynajmniej tej bardziej ścisłej należy zachować większą ostrożność przy formułowaniu wniosków typu: nie znaleziono to nie ma i nie wierzymy że może być inaczej (nauka to nie jest kwestia wiary), w RR jak widać można. Uf, ale na szczęście nie trzeba :-)
      Ach, no i skoro niewygodne opracowania są dla Ciebie 'oparte na domysłach' (ponoć są jakieś źródła? ja ich nie poszukałam, Ty widzę, też), to kończę tę 'dyskusję'.

      O, widzę że znikła formułka o prawach do własności zdjęć ;->

      Joanna

      Usuń
    5. Anonimowa Joanno, widzę, że bez uszczypliwości nie jesteś w stanie skonstruować komentarza.
      Nie odpowiadam za tok Twojego rozumowania i to, co dla Ciebie jest oczywistym wnioskiem, podtrzymuję prośbę, by nie przypisywać mi słów, które nie padły.

      Nie jest to post o znaleziskach z Lengberg, ale nazywanie stanika gorsetem to chyba lekkie nadużycie;)

      Co zaś się tyczy "Takzvaný" w tytule artykułu, domniemanie dotyczy samej nazwy i jej osadzenia w historii, a nie formy i funkcji.

      To co wiem ze studiów to wiem i jakbyś dokładnie przeczytała to co napisałam, wiedziałabyś, że nie twierdzę że "takich nie było", lecz że na podstawie istniejących dowodów (względnie) pewni możemy być tylko takiej metody (na razie).

      Tkaniny z Burgos to nie kruselery! Tworzyły one czepce zakonne (przywołałam je nie jako dowód w sprawie kruselera, lecz jako wsparcie dla argumentacji, poza tym zdjęcia są dużo lepszej jakości, stąd ich obecność we wpisie).

      Co do metodologii badań w naukach zajmujących się podobnymi zagadnieniami, zgadzam się w 100% że nie ma tu miejsca na wiarę. Różni nas to, że Ty wierzysz w doszywanie falban, a ja uważam, że na razie nie ma ku temu podstaw.

      Nie wiem już jak mam argumentować, bo po raz kolejny odpowiadam na te same zarzuty, a Ty na nowo je formułujesz, tak jakby czytanie ze zrozumieniem nie leżało w zakresie Twoich kompetencji.
      Spróbuję więc tak: wyobraź sobie, że twierdzę, że w XIV wieku suknie damskie odcinano i marszczono w talli. W mojej wyobraźni nie mieści się, że na to nie wpadli ( w końcu sama napisałaś, żeby nie robić z ówczesnych jakoś niepełnosprytnych). I teraz twierdzę, że:
      1. nigdzie w publikacjach nie ma wzmianki, że nie można było odcinać
      2. udowodnij mi że nie odcinano i nie marszczono
      3. brak wykopalisk świadczących o odcięciu nie świadczy, że odcięcia nie było (po prostu się nie zachowało)
      4. suknie z wykopalisk, bez marszczenia w pasie to wcale nie muszą być suknie
      Porażająca logika, prawda?

      Usuń
    6. I to Ty mi zarzucasz uszczypliwości?
      Nie potrafisz mnie przekonać do swojej argumentacji i w związku z tym urządziłaś sobie wycieczki osobiste :-/
      Słabiutko.

      EOT

      Joanna

      Usuń
    7. Problem nie leży w przekonywaniu tylko w Twoim nierozumieniu logiki, Joanno. Piszesz, że nie wkładasz autorce w usta słów. Otóż robisz to. Nigdzie blogerka nie napisała, że skoro nie wykopali to nie ma. A usilnie starasz się to jej przypisać. To błąd logiczny (nadinterpretacja), a nie logika.

      Co do uszczypliwości. Po kolejnym ataku Ci oddali, a Ty od razu płaczesz. Sama się zaczynasz, a gdy nie udało się ani rozwścieczyć rozmówcy ani znaleźć błędu w jego wywodzie to zrzucasz wszystko na "wycieczki osobiste".

      Żałosne.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz wspaniałego bloga, którego niezwykle przyjemnie się czyta, pomimo tego, że jestem w temaciehistorii ubioru absolutnym laikiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. http://www.middelaldercentret.dk/pdf/burgosrapport.pdf
    tu materiał jest tkany w specyficzny sposób, ale jest do niego doszyta także plisowana tasiemka

    OdpowiedzUsuń
  8. Wywód jest bardzo logiczny i też otworzył mi oczy na konstrukcję kruselera, ale nie tylko. Wydaje mi się, że tą techniką były już wykonywane wcześniejsze trzynastowieczne i wczesnoczternastowieczne czepce w formie sztywnej zakończonej falbanką opaski z wąską ciasno otaczającą podbródek podwiką (niem. Gebende), znane m.in. z Biblii Maciejowskiego i Kodeksu Manesse (http://www.manesse.de/img/BildSuche.php?id=358&s=Gebende&a=erg&). I one mogły być wykonane z lnu (nie zajmuję się szczegółowo średniowieczem, więc nie wiem, czy coś się zachowało) - w każdym razie raczej z tkaniny zapewniającej odpowiednią sztywność. W tym czasie też pojawiają się pojedyncze welony wykończone taką falbanką (nagrobek Joanny de Bohun, 1327, Katedra w Herford, czy przykłądy z Kodeksu Manesse) - i potem z czasem dodawano coraz liczniejsze warstwy, zyskując formę znaną jako kruseler. W warunkach grobowych jednak len (włókna roślinne) gorzej się zachowuje niż jedwab (włókna pochodzenia zwierzęcego), więc być może stąd zachowane są tylko jedwabne zabytki - poza tym były one zapewne cenniejsze, więc takie pieczołowiciej przechowywano - lniana chusta mogła po prostu skończyć jako ścierka. Z lnu ponadto też można było wykonać bardzo cienkie tkaniny - nie musiał być wcale toporny, tylko cienki przejrzysty i delikatny - proszę wziąć pod uwagę lniany batyst. Już Egipcjanie wytwarzali bardzo cienkie tkaniny lniane. Temat w każdym razie wart jest szczegółowego przebadania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bravermanová, M. (2011). Fragment funeral dress and veil, called kruseler, coffin of Czech queens of the royal tombs in St. Vitus. In Z. Měřínský & P. Kouřil (Eds.), Archæologia historica. Brno: Masaryk University.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś do tej pory nie myślałam o sposobie wykonania tych wcześniejszych czepków (czy nie nazywa się ich również barbette?) w "kontekście kruselera", ale niewykluczone, że tak właśnie było, chociaż rzeczywiście, w przypadku tych wcześniejszych należałoby użyć dużo sztywniejszej tkaniny. Nic mi niestety nie wiadomo o żadnym zachowanym egzemplarzu, ale też przyznam, że nie wgłębiałam się w ten temat do tej pory jakoś szczególnie.
      Pisząc o grubym i sztywnym lnie dokonałam pewnego skrótu myślowego, bo odwoływałam się tu do współczesnej praktyki rekonstruktorskiej, ale rzeczywiście użycie cienkiego lnu nie jest wykluczone i dziękuję, że zwróciła Pani na to na to uwagę.
      Oczywiście kwestia kruselera nie jest zamknięta i wspaniale byłoby temat ten przebadać w gruntowny sposób, sprawdzić ile rzeczywiście tego typu zabytków jest w Europie (choćby w drobnych fragmentach, jestem prawie pewna że jest ich więcej). Istnieją też o ile mi wiadomo przekazy pisane opisujące metodę produkcji tego typu tkanin, może w końcu uda mi się do nich dotrzeć. Niestety ubolewam nad tym, że w obecnej sytuacji nie mam możliwości podjąć rzetelnych badań, powyższy wpis miał na celu zasygnalizowanie problemu (i jak cały blog, ma charakter raczej popularyzatorski).
      Dziękuję za sugestie nakierowanie na publikację.

      Usuń